Diabeł tkwi w szczegółach
photo

Piotr Owsiak

Ta recenzja będzie zupełnie nietypowa. A to dlatego, że w recenzowanym filmie ciężko będzie znaleźć jakikolwiek morał czy wartości, nie mówiąc już o jakimkolwiek tradycjonalizmie. Mowa o arcydziele Davida Lyncha, czyli „Zagubionej Autostradzie”(Lost Highway) z 1997 r. Film opowiada m.in. o saksofoniście jazzowym z Los Angeles – Fredzie Madisonie, który zostaje oskarżony o brutalne zabójstwo swojej żony. W konsekwencji zostaje skazany i trafia do więzienia. Następnego dnia, z tego samego więzienia, zwolniony zostaje młody mechanik Pete. Już ten przedziwny zbieg okoliczności wprawia widza w suspens i złudzenie, że z pewnością na koniec wszystko się wyjaśni. Tymczasem odpowiedź na to pytanie jest twierdząca i przecząca jednocześnie – co może i jest mało logiczne – ale tak jest w istocie. To właśnie cecha charakterystyczna Davida L. Twórca ten zostawia duże pole do interpretacji i domysłów odbiorcy, przez co nic nie jest przesądzone ani jednoznaczne.

Według mnie kluczowe dla zrozumienia fabuły ,,Zaginionej Autostrady” są: zwrócenie uwagi na pojedyncze ujęcia (oczywiście nie zdradzę które, choć z pewnością po lekturze niniejszej recenzji spora część czytelników, znająca omawianą produkcję, będzie wiedziała o które sceny chodzi) oraz postać mima.

W filmie bardzo ważną rolę odgrywa muzyka, już utwór otwierający film czyli ,, I’m Deranged” Davida Bowiego jest dużą wskazówką w rozgryzieniu fabuły filmu. Ponadto w filmie znalazły się też między innymi utwory kontrowersyjnego muzyka Marilyna Mansona.

Nie bez znaczenia dla rozszyfrowania przekazu autora pozostaje montaż i praca kamery, również z uwagi na to, iż niektóre ujęcia zostały nakręcone kamerą domową, co okaże się nieobojętne dla całości opowieści.

Wrażenia sensoryczne zostały wzmocnione pamiętliwymi scenami jak na przykład koszmary senne głównego bohatera. Spojrzawszy na scenariusz nie można powiedzieć że czegoś brakuje, albo że coś zostało nadmiernie przedłużone. Patrząc na grę w kotka i myszkę jaką prowadzi z nami „Lost Highway” scenariusz został dokładnie przemyślany i skrojony niemal idealnie, dzięki czemu kiedy myślimy że rozwiązanie jednego wątku zmierza ku końcowi nagle pojawia się kolejny.

 

Rozmyślając nad obsadą stwierdzam, że w „Zaginionej Autostradzie” nie zagrali najbardziej znani w latach 90-tych aktorzy Hollywood, ale grę aktorską Patricii Arquette i Billa Pulmana oceniam bardzo wysoko. Samego siebie natomiast przeszedł Robert Blake, którego owiana tajemnicą postać jest zupełnie niezbędna dla wartości artystycznej ,,Zagubionej Autostrady”

A co moim zdaniem miała pokazać „Zaginiona Autostrada”? Po pierwsze, to jak mocne mechanizmy obronne potrafi wytwarzać nasz umysł, by usprawiedliwić nasze działania; po drugie, jak bardzo my jako widzowie przywykliśmy do linearnej i prostej fabuły oraz szukamy prostych wyjaśnień motywacji bohaterów, kompletnie zapominając o szczegółach – a to właśnie w nich tkwi diabeł, który sprawia, iż ludzie są zdolni do przerażających czynów.

 

,,Lost Highway” to surrealistyczny thriller, z elementami kryminału. Przez mnogość pytań jakie wywołuje seans, nie jest to film dla każdego. Wiele osób tego filmu nie będzie w stanie go zinterpretować inaczej niż wynurzenia narkomana czy schizofrenika. Jednak uważny, myślący, doświadczony i obdarzony szeroką wyobraźnią widz zrozumie ten film i wyczuje jego symbolikę. Zachęcam, by go obejrzeć aby odpowiedzieć sobie na pytanie: czy już zagubiliśmy się na autostradzie, czy też jednak przejechaliśmy ją by dotrzeć na Mulholland Drive, Los Angeles, California…

Logowanie

FAQ

- Do czego służy logowanie?
Umożliwia ono członkom stowarzyszenia na publikowanie artykułów i aktualizowanie danych na stronie
- W jaki sposób uzyskać możliwość publikowania na stronie?
Możliwość publikacji posiadają jedynie członkowie stowarzyszenia, jeśli jesteś zainteresowany dołączeniem do organizacji skontaktuj się z nami.