,,Kiedy przyjdzie zmierzyć się z kolosem”

Piotr Owsiak

Zima, choć mało widoczna w Krakowie - wciąż trwa, więc w tym miesiącu przeanalizuję fiński film ,,Wojna Zimowa” z roku 1989 w reżyserii Pekki Parikki. Film jest dramatem wojenny nakręconym w pięćdziesiątą rocznicę ataku ZSRR na Finlandię, który nastąpił 30 XI 1939 roku. Zaznaczę, że w recenzji będę się odnosił do wersji reżyserskiej - jest ona bowiem o ponad godzinę dłuższa od wersji kinowej.

Akcja filmu skupia się na losach kilku żołnierzy walczących wspólnie w obronie Finlandii na przełomie lat 1939 i 1940 . Poznajemy grupę bohaterów: braci Hakala, grajka Penttiego, studenta-poetę Vilho, kobieciarza Arviego, sanitariusza Juho i innych. Wyruszają oni aby bronić przed czerwonymi Rosjanami przesmyku Karelskiego będącego wówczas częścią Kraju Jezior. W dalszej części ,,Wojna Zimowa” nie stroni od ukazywania brutalnej wojennej rzeczywistości, której częścią są nie tylko tak oczywiste rzeczy jak same walki, śmierć i rany walczących, ale również wzajemna wrogość wśród samych Finów, rywalizacja o sprzęt między oddziałami i co dość rzadko spotykane w tego typu filmach - msza polowa z eucharystią oraz ceremonialny pogrzeb w kościele. Dla kontrastu do sfery sacrum są też sceny rozbierane jednak nie są one nazbyt wulgarne, nie dominują fabuły filmu i nie są również kluczowe dla jej rozwoju. Warte odnotowania jest to, że film przedstawia perspektywę rezerw armii Mannerheima, a nie awangardy frontu. Bohaterowie nierzadko więc idą do boju ze swoją prywatną bronią z gospodarstwa. Wynik starcia o Finlandię mógłby być inny gdyby nie powszechny dostęp do broni polnej zwykłych ludzi, na co trzeba zwrócić uwagę analizując aspekt historyczno-militarny filmu.

Z kolei moją uwagę zwróciła praca kamery, dzięki której widzimy z detalami bohaterów i targające nimi emocję, wojenną pożogę, ale również piękne fińskie krajobrazy. Według mnie gra aktorska jest przeciętna, choć wydaje się, że  nie jest to film wymagający wyszukanych umiejętności aktorskich. Kostiumy bohaterów wiernie odwzorowują fińskie umundurowanie i modę okresu i z pewnością wpływają na odbiór postaci przez widza (najmocniej w postaci por. Kantoli).  Same postacie są różnorodne, ale w większości mają jednolite stanowisko na otaczającą ich rzeczywistość z pewnymi wyjątkami. Przechodząc do przedstawienia ich antagonistów stwierdzam, że obraz żołnierzy sowieckich w filmie jest przekonujący i realistyczny. Nie są oni nadmiernie demonizowani, jednak pokazane są braki w uzbrojeniu, słabość wyposażenie i ilość przeważająca nad jakością. Historycznie była to właśnie jedna z przyczyn klęski Sowietów w pierwszym z serii starć z Helsinkami. Rzecz jasna Finowie okazują pogardę swoim nieprzyjaciołom, co szczególnie widać w scenie z urodzinami Stalina, ale też potrafią zrozumieć ich postawę jak w przypadku sołdata, który nie chce być wzięty żywcem z powodu straszenia przez politruków okrutnymi torturami.  Jak na film kręcony w drugiej połowie lat osiemdziesiątych efekty specjalne są nowatorskie i ciekawe dla oka, a rekwizyty i repliki sprzętu wojskowego bardzo dobrze oddają realia roku 1939.  Szczególnie muszę tu pochwalić wykonanie repliki samolotów Polikarpov oraz przedstawienie charakterystycznych dla tegoż konfliktu koktajli Mołotowa i pistoletów maszynowych KP-31 Suomi (na przykład kadr poniżej).

Muzyka została do filmu w interesujący sposób. Podczas seansu słyszymy przekrój różnych gatunków: od tradycyjnej muzyki fińskiej przez chorały kościelnych, pieśni wojskowe i kolędy  po klasyczną muzykę filmową. Z tej ostatniej motyw przewodni autorstwa Juhy Tikki jest poruszający i bardzo emocjonalny. Wyróżnia się i zapada w pamięć na długo po obejrzeniu.

Przechodząc do słabych stron filmu muszę przyznać, że zabrakło mi przedstawienia postaci marszałka Carla Mannerheima, sowieckiego korpusu oficerskiego, fińskiego lotnictwa oraz strzelców wyborowych. Same sceny bitewne, jakkolwiek realistyczne momentami były nieco za długie. Fabuła jest dość prosta i przewidywalna, ale z uwagi na gatunek i walor edukacyjny filmu nie będę w stosunku do niej nazbyt krytyczny. Są też drobne niedociągnięcia techniczne jak współczesny karabin w rękach jednego ze szturmujących Rosjan, ale jest to stosunkowo częste zjawisko przy historycznych i wojennych superprodukcjach (niestety!).

,,Talvisota” jest obrazem pełnym różnych aspektów fińskich tradycji. Sauna, narciarstwo, egzotyczny dla zagranicznego widza język, muzyka ludowa i stroje z epoki to tylko niektóre z elementów tradycjonalistycznych filmu. Pod względem wartości film kładzie nacisk na rodzinę, odwagę i braterstwo, choć nie abstrahuje od prywaty, wojennej traumy, śmierci i cierpienia. Ze względu na datę premiery ,,Wojna Zimowa” jest swoistym hołdem bohaterskim żołnierzom wiernym Suomi, którzy choć znacznie mniej liczni, swoim uporem i bohaterstwem zatrzymali czerwonego olbrzyma stojącego na glinianych, zmarzniętych nogach, co skwitował jeden z bohaterów słowami ,, Tylu Rosjan! Gdzie my ich wszystkich pochowamy?”. Myślę więc, że młoda fińska kinematografia spisała się wyśmienicie przedstawiając losy swojego narodu w największym z konfliktów w dziejach ludzkości. Kraj Finów stracił w nim terytorium i pewną część narodu, ale z drugiej strony nie stał się jedną z Republik Radzieckich i to właśnie dzięki postawie osób takich jak bohaterowie ,,Wojny Zimowej".

Niniejsza recenzja w żaden sposób nie odnosi się do współczesnych wydarzeń i ma jedynie zachęcić do obejrzenia wartościowego filmu.

Logowanie

FAQ

- Do czego służy logowanie?
Umożliwia ono członkom stowarzyszenia na publikowanie artykułów i aktualizowanie danych na stronie
- W jaki sposób uzyskać możliwość publikowania na stronie?
Możliwość publikacji posiadają jedynie członkowie stowarzyszenia, jeśli jesteś zainteresowany dołączeniem do organizacji skontaktuj się z nami.