O (nie)szczęśliwym carze słów kilka
photo

Piotr Owsiak

Z uwagi na to, że mamy dość śnieżny styczeń postanowiłem, aby przenieść się myślami do białej Rosji i zrecenzować kontrowersyjny rosyjski film pt.,, Matylda” z roku 2017w reż. Aleksiej Uczitiela,z tytułową rolą Michaliny Olszańskiej. Film przedstawia romans między następcą tronu Cesarstwa Rosyjskiego, Mikołajem II Romanowem a baletnicą petersburskiego Teatru Maryjskiego, Matyldą Krzesińską. Ich perypetie, składające się ze scen miłosnych, intryg, rozstań i powrotów wskazują, że jest to dość typowy romans kostiumowy.

Jednakże wspomniane kostiumy doskonale odwzorowują realia Rosji u schyłku XIX wieku. Szczególną uwagę zwraca filmowa biżuteria i insygnia cesarskie. Dużym atutem jest muzyka, która towarzyszy podczas równych momentów relacji carewicza i Krzesińskiej. Warto też docenić pracę kamerzystów, bo zdjęcia jadącego pociągu czy samego baletu są dla mnie urzekające. Oceniając grę aktorską: Michalina Olszańska była w swej roli przekonywująca, czego nie mogę niestety powiedzieć o Larsie Eidingerze, odtwórcy roli ostatniego cara. Pozostałe postacie zostały odegrane dość przeciętnie, z wyjątkiem odtwórczyni roli Marii Fiodorowny, matki cara. Film ma także dość przewidywalną fabułę, ahistoryczne wątki, fikcyjne postacie i słabe efekty specjalne. Car został przedstawiony niemalże jako Edward VII Windsor, który jest gotów dla swojej wybranki porzucić tron i zerwać zaręczyny, choć przeczy to faktom historycznym i opisom ceremonii koronacyjnej. Wiemy jednak, że choć po ślubie romans z Matyldą się zakończył to imperator nadal wspierał jej artystyczne przedsięwzięcia i rozwój kariery. Z kolei tytułowa baletnica nie była tak pozytywną postacią jak przedstawiona i słynęła z rozlicznych skandali obyczajowych, nie dotyczących zresztą jedynie miłosnych uciech z carewiczem.

A propos fikcyjnych postaci –nie odnalazłem żadnej wzmianki o szefie Ochrany nazywającym się Andriej Własow, choć być może stworzenie tej postaci było celowym zamysłem reżysera, bowiem jest on (Własow, nie reżyser) jednym z głównym szwarc-charakterów, a takie imię i nazwisko korespondują z niemieckim kolaborantem, generałem ROA. Fikcyjne są również takie postacie jak graf Woroncow, psychiatra czy spirytysta. Wprowadzanie takich osób negatywnie odbija się na realizmie historycznym ,,Matyldy”, acz na tym problemy się nie kończą – bo nawet faktyczne zdarzenia zostały przeinaczone, a postaciom historycznym zostały przypisane postawy i zachowania nieodpowiadające prawdzie wynikającej ze źródeł historycznych. Car Mikołaj po panice na Chodynce nie zachował się w sposób ukazany w filmie, nie wiadomo również nic o zainteresowaniu cesarzowej Aleksandry spirytyzmem, a przedstawione w filmie wykolejenie carskiego pociągu było efektem sabotażu rewolucjonistów, a nie wypadkiem (notabene w zamachu tym brał udział m. in. Józef Piłsudski).Rozważając obraz społeczeństwa carskiej Rosji przedstawionego w ,,Matyldzie”, wydaje się ono z jednej strony wielbiące cara i lojalne, choć z drugiej strony biedne i słabo wykształcone. Z tego wynika, że opinia prokurator Krymu Natalii Pokłońskiej, która stwierdziła, że jej kraj został przedstawiony jako ,,pełen szubienic, brudu i cudzołóstwa” jest trochę przesadzona. Film nie idealizuje Imperium, z jednej strony pokazuje bowiem metody działania Ochrany, biedę poddanych i spiski towarzyskie na dworze, ale z drugiej piękno kraju, bogactwo wnętrz, światowość dworu i dobre intencje monarchów i ich otoczeniem. Moim zdaniem Rosja została pokazana taka jaka w owym czasie w rzeczywistości była, ze wszystkimi swoimi blaskami i cieniami.

,Matylda” stała się również przedmiotem niezwykle ostrej krytyki znacznej części środowiska rosyjskich monarchistów, którzy uznali film za antyrosyjski, bluźnierczy i godzący w religię prawosławną. Niektórzy działacze dokonywali wręcz czynów karalnych w stosunku do ekipy filmowej i kin, w których był wyświetlany. Częściowo jest to krytyka zrozumiała, jako że Nikołaj Romanow został kanonizowany w cerkwi rosyjskiej jako męczennik i ofiara antycywilizacyjnej rewolucji bolszewickej.

Jako monarchista postrzegam postać cara dość pozytywnie, choć oczywistą rzeczą jest to, że jak każdy człowiek miał on swoje słabości i żądze. Tradycyjnie monarchowie są tytułowani jako pomazańcy Boży, ale pozostają ludźmi i także popełniają błędy, a idealizacja postaci jest nieprawidłowa z punktu widzenia historycznego i może być szkodliwa dla właściwego upamiętnienia postaci. W zasadzie car Mikołaj w dziele został przedstawiony zdecydowanie pozytywnie, choć nie jest szczęśliwy i targają nim namiętności, co jest przeciwstawne obrazowi przedstawianemu przez prawosławnych monarchistów: pobożnego, kochającego żonę, zmartwionego o swój lud władcy.

W całokształcie, ,,Matylda” jawi się jako film interesujący(choć mający sporo defektów). Z pewnością jest wart obejrzenia dla miłośnika tradycji w aspekcie estetycznym, czy jak mawiają złośliwi ,,rupieciarskim” bo ta została przedstawiona doskonale. Natomiast ocena przedstawienia cara i jego ziem pozostaje kwestią dyskusyjną i zależy od tego w którą stronę robi się ideologicznego fouette’a nawiązując do jednej ze scen filmu.

Logowanie

FAQ

- Do czego służy logowanie?
Umożliwia ono członkom stowarzyszenia na publikowanie artykułów i aktualizowanie danych na stronie
- W jaki sposób uzyskać możliwość publikowania na stronie?
Możliwość publikacji posiadają jedynie członkowie stowarzyszenia, jeśli jesteś zainteresowany dołączeniem do organizacji skontaktuj się z nami.