Polska i polityka narodowa wobec Białorusi

 

Polska i polityka narodowa wobec Białorusi

Kamil Waćkowski

W ostatnią niedzielę odbyły się wybory prezydenckie na Białorusi. Zachowanie polskojęzycznych polityków było do bólu przewidywalne. Cześć dawnego KOR-u, związanego z PO atakowało Łukaszenkę za brak neoliberalnej gospodarki, prywatyzacji i przywilejów dla LGBT, za to część dawnego KOR-u, skupionego wokół PiS atakowało Łukaszenkę za prorosyjskość oraz brak demokracji i miłości do USA. Zarówno jedni jak i drudzy w swoich wynurzeniach nie mówią nic o polskiej mniejszości i ich prawach. Giedroyciowcy nie zajmują się obroną polskiej mniejszości, lecz wspieraniem tamtejszych nacjonalistów, którzy kolegują się z nacjonalistami ukraińskimi i litewskimi. Polskojęzyczni politycy zajmują się mniejszością polską jedynie wtedy, gdy można wykorzystać ją do ataków na Łukaszenkę. Z drugiej strony w Polsce jest sporo osób, które słusznie krytykuje USA, liberalizm, UE, uważa błędnie, że Łukaszenko wspiera polską mniejszość i tak naprawdę nie ma żadnego problemu. Także i ta druga postawa jest niewłaściwa.

 

Polacy na terenach dzisiejszej Białorusi pojawili się wraz z najazdami litewskimi na ziemie polskie. Na Białorusi uformowała się większa część tzw. polskiego pasu, zwarcie zamieszkiwanego przez ludność polską. Polski pas zaczyna się przy u styku granicy Polski z Białorusią i Litwą, dalej biegnie wzdłuż granicy białorusko-litewskiej kończąc swój bieg na Łotwie w okolicach Dyneburga i Rzeżycy. Na odcinku białorusko-litewskim granica fizyczna istnieje dopiero od 1991 roku. Według niewiarygodnego spisu ludności z 2009 roku na Białorusi mieszka 295 tysięcy Polaków. Polacy stanowią większość względną w rejonie szczuczyńskim, 46,38%. Rejon granicy z rejonem orańskim na Litwie (część rejonu, która była przed II Wojną Światową w Polsce zamieszkiwana jest przez Polaków). Polacy stanowią większość bezwzględną w rejonie woronowskim 80,77%, który graniczy z rejonem solecznickim na Litwie, gdzie Polacy stanowią 77,8%.

 

Żeby prowadzić jakąkolwiek politykę na Białorusi to trzeba wymieść „kadry” dyplomatyczne na miejscu. To nie żart. Za rządów PiS Zastępcą Ambasadora na Białorusi jest Marcin Wojciechowski [1]. Marcin Wojciechowski to były polskojęzyczny dziennikarz, polskojęzycznej „Gazety Wyborczej”, także byłym rzecznikiem Radosława Sikorskiego, gdy Sikorski był szefem MSZ. Wojciechowski jest typowym ukrainofilem i wyznawcą antypolskiej Doktryny Giedroycia. Chwalił Lecha Kaczyńskiego, że jest wierny antypolskiej idei Giedroycia [2], Wojciechowski krytykował polskich europosłów za krytykę przyjaciela „wielkiego” prezydenta Lecha Kaczyńskiego, Wiktora Juszczenkę, który gloryfikował Stepana Banderę [3]. Ażeby usprawnić działania polskiej dyplomacji należałoby stworzyć polski konsulat w Lidzie - miejscowość w samym centrum tzw. polskiego pasa.

 

Zwolennicy Łukaszenki w Polsce mówią, że wspiera on polskość oraz, że Polacy mogą swobodnie korzystać ze swoich praw. Rzeczywistość jest jednak inna. Na Białorusi są tylko dwie polskie państwowe szkoły: w Grodnie i w Wołkowysku. Ciężko znaleźć informacje ażeby działacze polscy popierający Łukaszenkę wykazywali jakąś większą inicjatywę w działaniu na rzecz polskości. Nieruchomości wybudowane dla ZPB z pieniędzy polskiego podatnika zostały zajęte administracyjnie przez władze białoruskie, które oddały nieruchomości działaczom popierających Łukaszenkę. Niestety nieruchomości zostały wykorzystane do działalności komercyjnej  a nie krzewieniu polskości jak Dom Polski w Iwieńcu, który został przekształcony w komercyjny pasaż handlowy.

 

W poprzedniej kadencji PiS twarzą polityki PiS na odcinku Białoruskim był Stanisław Karczewski, Marszałek Senatu. Karczewski mówił o prezydencie Białorusi, że to „ciepły człowiek”[4]. Karczewski w trakcie tych wizyt nic nie załatwił dla mniejszości polskiej na Białorusi. Ówczesny szef MSZ, Witold Waszczykowski, z własnej inicjatywy bądź z inicjatywy władz amerykańskich, bo tego nie wiemy, chciał zlikwidować Telewizję Biełsat szybko jednak interweniowała Dyrektor Biełsat związana rodzinnie z KOR Agnieszka Romaszewska-Guzy (uchodzący za autorytet w niektórych środowiska jej ojciec, Zbigniew Romaszewski, uważał, że na Litwie nie ma Polaków a są Białorusini). W obronie Biełsatu stanęła Beata Szydło, która w niektórych naiwnych prawicowych środowiskach jest uważana za „ten dobry propolski” PiS [5]. Polska wydaje miliony na telewizję zajmującą się atakowaniem Łukaszenki, jak i wspieraniem opozycji na Białorusi, i tej liberalnej, i tej nacjonalistycznej. Na łamach Biełsatu nie brakowało ataków na Żołnierzy Wyklętych i polskie podziemie niepodległościowe na terenie dzisiejszej Białorusi. Stanisława Karczewskiego swego czasu zwyzywał burmistrz Jersey City z pochodzenia Żyd Steven Fulop. Nie spotkało to się z żadną reakcją polskiego rządu jak i Karczewskiego. Za to kilka tygodni później Karczewski nabrał odwagi wobec Renaty Cytackiej - radnej Wilna, zasłużonej działaczki w obronie polskich szkół na Litwie. Na krytykę Cytackiej, że polskie państwo nic nie robi w sprawie nowej ustawy oświatowej Karczewski pogroził palcem, że będzie sprawdzał dokładnie każdy grosz wydany na polskie organizacje edukacyjne na Litwie, oskarżył bez dowodów, o nieprawidłowości[6]. Karczewskiemu jakoś nie przeszkadzają miliony wydawane na Biełsat czy polskojęzyczne media na Litwie. Nie wspominając o cmentarzach żydowskich. Prezydent Białorusi jest wyjątkowo sprytnym politykiem i na pewno zwrócił uwagę na dysonans w zachowaniu Karczewskiego, z pewnością uznał Karczewskiego za równie, „poważnego” gracza, co liderzy polityczni Gwatemali  czy innego Salwadoru.

 

Polska przy okazji każdego kolejnego zgrzytu na linii Mińsk-Moskwa powinna dążyć do odbudowania szkolnictwa polskiego. W zamian za wspieranie Białorusi należy żądać od Mińska budowy co najmniej jednej polskiej szkoły w każdym rejonie obwodu grodzieńskiego. Można byłoby też wykorzystać listę biznesmenów i polityków związanych z Łukaszenką, którzy mają zakaz wjazdu na teren Polski, co się równo zakazowi wjazdu do krajów UE. Polska powinna dążyć do wymiany jedna osoba z listy skreślona w zamian jedna klasa polska na Białorusi.

 

Natychmiast rząd polski powinien zlikwidować Biełsat a w zamian stworzyć TVP Grodno, który będzie pokazywał życie kulturalne, społeczne Polaków na Białorusi. W telewizji takiej powinny być pokazywane transmisje wydarzeń sportowych zarówno polskich jak i białoruskich, w telewizji takiej powinny także lecieć polskie filmy w szczególności porządne filmy z okresu PRL.

 

Za czasów pierwszego rządu PiS doszło do rozłamu w Związku Polaków na Białorusi. Władze polskie zamiast załagodzić konflikt to opowiedziały się jednoznacznie po jednej ze stron. W związku z tym działacze ZPB, którzy są lojalni wobec władzy Łukaszenki dostali od polskich władz zakaz wjazdu na teren naszego kraju. Należy natychmiast skasować taką decyzję niezależnie od poglądów na temat białoruskiego prezydenta każda osoba poczuwająca się do polskości powinna mieć prawo wjazdu na teren polski jak i działania na rzecz polskiej wspólnoty na Białorusi. Państwo polskie jednocześnie rozdaje Karty Polaka wielu ludziom, którzy nie mają nic wspólnego z polskością, a nawet nienawidzi Polski (posiadacze Kart Polaka posiadają wiele przywilejów, na które składają się polscy podatnicy), jednocześnie zabrania wjazdu Polakom z Białorusi tylko dlatego, że popierają własnego prezydenta czy mają inne poglądy geopolityczne. Pora z tym skończyć.

 

Państwo polskie powinno dążyć do przekształcenia ZPB w organizacje typowo edukacyjno-kulturalną. W zamian Łukaszenko będzie musiał zalegalizować ZPB uznawany przez polskie władze jak i dać jej immunitet do działania na polu edukacyjno-kulturalnym. W ostatnim czasie ZPB poświęca dużo czasu działalności politycznej. Przed ostatnimi wyborami prezydenckimi na stronie ZPB pojawił się szereg artykułów popierających kontrkandydatom Łukaszenki [7] [8] [9]. Żaden z oponentów Łukaszenki nie zaproponował nic Polakom, więc nie ma sensu wychylać się przeciwko Łukaszence narażając się przy tym na potencjalne represje. Prawdziwym kuriozum było opublikowanie przez ZPB listu o groteskowej nazwie ”Do przyjaciół Białorusinów”. Wśród sygnatariuszy prawdziwe polskojęzyczne autorytety'' z KOR i Solidarności jak: Borusewicz, Bujak, Frasyniuk, Wałęsa, Michnik, Lityński, małżeństwo Wujców, Leszek Balcerowicz[10]. Z takimi, „przyjaciółmi” to już lepiej prosić o przyłączenie do Korei Północnej. Swoją drogą warto zapytać całe polskojęzyczne towarzystwo co zrobiło na rzecz Polaków na Białorusi w szczególności, że wśród sygnatariuszy jest były Prezydent, Marszałek Senatu.

 

Zaraz pewnie pojawią się malkontenci co będą mówić: „no fajnie tak pisać, a trudniej to zrobić”. Łukaszenko, jeśli chce być przywódcą suwerennego państwa to jest skazany na politykę wielowektorową, wzmacniając relację z Polską tym samym ma większy atuty negocjacyjne w rozmowach z liderami Federacji Rosyjskiej. Przykłady innych krajów pokazują że można. Węgrzy od transformacji systemu politycznego od razu u zarania niepodległej Ukrainy wymogli korzystne rozwiązania w szkolnictwie i edukacji, mimo, że Ukraina miała wtedy 5 razy więcej ludności od Węgier i znacznie większy potencjał jak teraz. Także na liczniejszych Rumunach Węgrzy od razu wymogli prawa dla swojej mniejszości. Nawet jak na Węgrzech rządzi lewica to nie zapomina, o swoich rodakach żyjących zagranicą.

 

Pora po 30 latach w końcu zacząć politykę polską na Wschodzie, a nie realizować antypolską Doktrynę Giedroycia. Zasada ta powinna dotyczyć nie tylko Białorusi, ale i Litwy, Łotwy, Ukrainy.



Logowanie

FAQ

- Do czego służy logowanie?
Umożliwia ono członkom stowarzyszenia na publikowanie artykułów i aktualizowanie danych na stronie
- W jaki sposób uzyskać możliwość publikowania na stronie?
Możliwość publikacji posiadają jedynie członkowie stowarzyszenia, jeśli jesteś zainteresowany dołączeniem do organizacji skontaktuj się z nami.